BLOG

Śmieci na spływie kajakowym

/ 0 komentarzy / w Sprzęt i ekwipunek
Śmieci na spływie kajakowym

Jakiś czas wahałam się czy pisać tekst o śmieciach, bo konieczność posprzątania po sobie jest dla mnie rzeczą oczywistą, należącą do kanonu dobrego wychowania i elementarnych podstaw kultury oraz przejawem szacunku dla przyrody. Okazuje się, że nie dla wszystkich. Po ostatnim weekendzie spędzonym na spływie przywieźliśmy dodatkowe dwa wory śmieci znalezionych nad rzeką i na biwaku, co ostatecznie przekonało mnie do napisania na ten temat.

Wybierając się nad wodę czy gdziekolwiek indziej na łono przyrody bezwzględnie należy po sobie posprzątać. Na leśnej polance czy łączce nad rzeką nie ma mowy o zostawieniu, nawet zebranych do worka śmieci! Po pierwsze, na leśne pola biwakowe nie przyjeżdża śmieciarka i nikt tych śmieci za nas nie zabierze. Dodatkowo taki wór z resztkami i opakowaniami jest łakomym kąskiem, dla dzikich zwierzą. Zwierzęta w poszukiwaniu pożywienia rozszarpią worek i krótko po naszym odpłynięciu rozwłóczą śmieci po lesie, niejednokrotnie ryzykując zadławienie się plastikowymi odpadami.
Obojętnie ile mamy bagaży, jak daleka droga przed nami, czy płyniemy kajakiem, jedziemy samochodem, czy maszerujemy zabranie śmieci jest naszym obowiązkiem! Pomijając już kwestie dobrego wychowania i dbania o środowisko naturalne, to waga i gabaryty samych opakowań są nieporównywalnie mniejsze niż zapasy, które na spływie czy wycieczce zużyjemy i tłumaczenie, że nie mamy na śmieci miejsca lub siły, by je zabrać jest absurdalne.


Zaplanuj listę zakupów i zminimalizuj ilość śmieci


Whisky in the jar czyli parcie na szkło.

Zacznę od śmieci najgorszych, takich, których nie zutylizujemy własnym sumptem i nijak ich nie skompresujemy. Są to opakowania szklane. Dobrze jest ich unikać również ze względu na ich dużą wagę i słabą odporność na uderzenia. Większość napojów można przelać do butelek plastikowych a dżem, musztardę czy ogórki kiszone przełożyć do opakowań plastikowych wielorazowego użytku – wówczas możemy wykorzystać je powtórnie, lub jednorazowych, które łatwo zgnieść i w tej formie spakować do wyrzucenia po powrocie do miasta lub napotkaniu śmietnika.

Na alkohol, którego nie chcemy przelewać do plastiku świetnie nadają się piersiówki lub metalowe butelki wyglądem przypominające termos. Są lekkie, nietłukące, wielorazowego użytku i w różnych rozmiarach. No a jeśli ktoś nie potrafi obejść się na spływie bez kultowych pulpetów i gołąbków ze słoika czy weków mamusi to niestety puste słoiki będzie taszczył z powrotem do domu.


Plastic – not so fantastic.

W dzisiejszych czasach w plastik opakowane jest niemal wszystko i nie zmienimy tego choć nie jest to materiał przyjazny środowisku. Plastik jednak da się lubić. Jest lekki, nie tłucze się i łatwo go zgnieść do niewielkich rozmiarów. Wybierając się na kilkudniowy spływ, praktycznie całe jedzenie można spakować w plastikowe pojemniki różnej maści. Te jednorazowe, po zgnieceniu nie zajmą wiele miejsca w bagażu czy kajaku a te wielorazowego użytku po opróżnieniu napełnimy powtórnie przy okazji uzupełniania zakupów w sklepie na trasie lub zbierając w lesie jagody 🙂 Na rynku dostępnych jest mnóstwo zup i dań jednogarnkowych opakowanych w grube worki foliowe, co uważam za świetne rozwiązanie i zawsze zabieram na spływ kilka zupek w worku. Zupę lub flaki zjadamy ze smakiem lub z chlebem a cały śmietnik pozostały po naszej uczcie to płaski, pusty worek. Proste, genialne, jak google 😉

Jedną z kilku rzeczy którym kajakarze nie pozwolą zamoknąć jest chleb. Owinięty szczelnie w kilka foliowych torebek powinien być bezpieczny ale można zaopatrzyć się przed spływem w mocniejsze torebki strunowe różnej wielkości, żeby być zupełnie pewnym, że nam bochen nie namoknie. Cienkie woreczki foliowe są dosyć podstępne i bardzo zwinne – wykorzystują najlżejszy podmuch wiatru, żeby wymknąć się spod kontroli i zalęgnąć się na wolności w jakiś krzakach lub unosić się melancholijnie w powietrzu, przeganiane wiatrem z miejsca na miejsce. Podczas przygotowywania posiłków należy zwracać uwagę czy armia plastikowych siat nie planuje dezercji.

Śmieciem najczęściej spotykanym na lądzie i na wodzie jest plastikowa butelka PET. Porzucone w krzakach, smętnie dryfujące na falach czy na wpół zagrzebane w mule straszą i straszyć będą od 100 do 1000 lat. Opróżnione już butelki są lekkie a po zgnieceniu nie zajmą dużo miejsca. Wrzucone do odpowiedniego pojemnika na odpady plastikowe zostaną przetworzone na nowe seksowne pończochy lub szykowne polarki.

Jeszcze jedno słowo o plastiku: nigdy, pod żadnym pozorem nie wolno palić plastikowych śmieci w ognisku. Podczas spalania zachodzi szereg reakcji chemicznych zabójczych dla środowiska, w trakcie których uwalniane są do atmosfery gazy, pyły i metale ciężkie. Związki te są szkodliwe już w trakcie spalania, ponadto wytwarzane podczas spalania plastików dioksyny opadają na glebę, pola uprawne i wodę, przedostają się do wód gruntowych, a tym samym do łańcucha pokarmowego człowieka.


Papier wartościowy.

Tworzywa polimerowe jako materiał opakowaniowy wyparły papier z codziennego użytku. Papier i karton, w związku z niską odpornością na zamoknięcie, nie najlepiej nadają się jako opakowania na spływie kajakowym.

Wyjątek stanowią fabryczne opakowania kartonowe zawierające płyny. Opakowania kartonowe są bezpieczne (nie tłuką się, zapewniają wysoką higienę i chronią produkt przed wpływem światła i utlenianiem) i funkcjonalne (są lekkie, nie zajmują dużo miejsca, nie trzeba ich chłodzić podczas transportu i przechowywania). Jeśli podczas robienia zakupów na spływ kajakowy mamy wybór, warto zdecydować się na kupno soku, mleka, zupy czy nawet wina w takim właśnie opakowaniu, które puste, po zgnieceniu zajmuje mało miejsca i jest lekkie.

Należy pamiętać, że opakowania kartonowe do płynnych produktów żywnościowych, składają się z trzech surowców, są nimi papier (celuloza 75-80 %), polietylen (LDPE ok. 20 %) i aluminium (folia aluminiowa, ok. 5 %). I w związku z zawartością polietylenu i aluminium  nie wolno spalać ich w ognisku!

Najbardziej wartościowym papierem podczas spływu kajakowego jest papier toaletowy. Korzystając z niego używajmy saperki, aby zamaskować ślady naszej działalności. Pamiętajmy, że chusteczka higieniczna rozkłada się 3 miesiące a nawilżana jeszcze dłużej.


Heavy metal.

Na spływy kajakowe od zarania dziejów zabierane były konserwy mięsne. W ciężkich, grubych puszkach, zawsze stanowiły żelazną rezerwę, zarówno pokarmu jak i szturmowo–zaczepnej broni miotanej. Osobiście nie jestem fanem Paprykarzu Szczecińskiego czy Konserwy Turystycznej. W dzisiejszych czasach, na rynku dostępna jest mnogość wędlin i innego mięsiwa pakowanego próżniowo i kajakarz nie jest już skazany na jedzenie „psa z budą” z konserwy – niespodzianki. W mojej opinii lepiej kupić wędliny czy mięso na grilla/ ognisko zapakowane w folię i nie taszczyć ciężkich puszek. Dodatkowo metalowe puszki po opróżnieniu są nadal relatywnie ciężkim śmieciem.

W puszkach, nieco lżejszych, bo aluminiowych, kupujemy też napoje. Po wypiciu piwa czy polo-cockty puszeczkę łatwo zgnieść na płasko. W ten sposób nie generujemy dużej ilości śmieci nawet wypijając zgrzewkę ulubionego napoju.

Osobiście byłam kiedyś świadkiem jak grupka kajakarzy obozująca nad brzegiem Pilicy beztrosko rozrzucała puszki po piwie w okolicznych zaroślach. Po zwróceniu przeze mnie uwagi, że śmieci należałoby posprzątać i zabrać, usłyszałam ripostę „Ale to przecież przyjdzie, pozbiera jakiś dziad i se sprzeda na złom. My mu to tu specjalnie zostawiamy”. Zostawianie cennego surowca wtórnego dla zbieraczy, na polanie, nad rzeką, w miejscu oddalonym od najbliższej ludzkiej osady o kilkanaście kilometrów jest bezcelowe.

Nikła jest nadzieja, że zbieracz puszek, nawet opętany żądzą zysku, będzie przeczesywał namorzyny i zarośla mangrowe wzdłuż całej rzeki. Jeśli chcemy uszczęśliwić kogoś workiem puszek to zostawmy je przy śmietniku we wsi lub miasteczku, gdzie jakiś poszukiwacz skarbów ma szansę się na niego natknąć.

Mitem pokutującym w społeczeństwie od pokoleń jest teoria, że puszka po konserwie wypalona w ognisku staje się nagle biodegradowalna. Jest to wierutna bzdura. Owszem, opalenie warstwy cynkowej spowoduje, że puszka szybciej skoroduje w ziemi, ale po co ma w tej ziemi zalegać następne 10 lat. Puszki aluminiowe po napojach rozkładają się jeszcze dłużej ze względu na mniejszą podatność na korozję.


Pryzma kompostowa za namiotem.

Przeciętny zjadacz owoców wyrzucając ogryzek jabłka pod krzak nie uważa tego za zaśmiecanie, a wręcz czuje się dobrodziejem użyźniającym glebę. Taki akt często okraszany jest komentarzem „To się rozłoży…”. Owszem, rozłoży się. Ogryzek akurat za 2-3 miesiące. Pozbywając się odpadków organicznych należy pamiętać, że nie zdematerializują się one błyskawicznie. Ich rozkład potrwa kilka miesięcy i przez ten czas będą straszyć, demonstrując postępującą degenerację i siejąc fetor.

Dobrym sposobem na pozbycie się odpadków organicznych jest zakopanie ich w ziemi. Przyspieszymy tym samym proces ich rozkładu, dokarmimy podziemne robactwo i nie narazimy innych obozowiczów na przysłowiowe poślizgnięcie się na skórce od banana. Oczywiście na jeden ogryzek nie musimy kopać dołu wielkości rodzinnego grobowca.

Jeżeli w spływie uczestniczy większa grupa i planujemy dzień biwakowy, dobrym pomysłem będzie wykopanie na biwaku wspólnego dołka na odpadki organiczne, do którego trafią obierki z ziemniaków, łupiny z owoców czy resztki makaronu z obiadu. Pamiętajmy jednak o dokładnym zakopaniu dołu przed odpłynięciem, żeby następny obozujący w tym miejscu nieszczęśnik do tej pułapki nie wpadł i nie złamał nogi.


 

No i wyszedł mi tekst z zacięciem mocno ekologicznym, ale o śmieciach inaczej się nie da.

Podsumowując:

  1. Zawsze sprzątaj po sobie na biwaku. Śmieci zabierz ze sobą i wyrzuć do kosza.
  2. Nie wrzucaj żadnych śmieci do ogniska!
  3. Planując wyżywienie na spływ, unikaj opakowań szklanych i przemyśl zabranie plastikowych pudełek wielorazowego użytku do powtórnego wykorzystania.
  4. Nie licz na to, że zbieracze czy służby komunalne posprzątają po tobie w środku lasu czy nad rzeką.
  5. Zakopuj papier toaletowy, chusteczki nawilżane i odpadki organiczne.
  6. Niedopałki papierosów, kapsle od butelek i torebki herbaty ekspresowej to także śmieci i nie wolno wyrzucać ich byle gdzie.

Pływając kajakiem od wielu lat, po różnych rzekach Polski, z przerażeniem obserwuję rosnącą w zastraszającym tempie ilość śmieci na biwakach, na brzegach rzek i w wodzie. Co roku biorę udział w wiosennym sprzątaniu rzek i wyławiamy kolejne puszki, butelki czy wręcz całe worki ze śmieciami.

Podczas prowadzenia zorganizowanych spływów kajakowych biwakujemy w stałych miejscach. Z tych samych miejsc korzystają często inne spływy, wędkarze czy grillujący plażowicze. Często zdarza się, że po dopłynięciu na miejsce obozowania zaczynamy od sprzątania całego terenu. Śmieci są rozwleczone po całym biwaku, piętrzą się na miejscu gdzie palimy ognisko i wysypują się z pozostawionych w różnych miejscach worków.

Nie ma znaczenia czy korzystasz z szlaku pieszego, kajakowego czy rowerowego. Śmieci zawsze zabieramy ze sobą. Niestety podczas wędrówki widzimy na szlaku zostawione papierki, butelki i inne opakowania. Wszystkiego na raz nie pozbieramy, ale zachęcam do akcji „Zabierz o jeden więcej”, myślę, że warto z każdej wędrówki zabrać ze szlaku chociaż jeden śmieć więcej, może z czasem sytuacja się poprawi.