BLOG

Spływ kajakowy – smak lata

/ 0 komentarzy / w Relacje ze spływów
Spływ kajakowy – smak lata

Jak smakuje Twoje lato? – zapytałam Bartka.

Jak wykupię all inclusive, to jest znośnie – odpowiedział.

Na spływie kajakowym smakuje wszystko. Zwykła kawa jest niezwykła, zwykłe gołąbki ze słoika, są gołąbkami niezwykłymi. Na co dzień nie zwracam najmniejszej uwagi na półki w sklepach z takim zatowarowaniem. Gdy zbliża się spływ kajakowy, uszy mi się trzęsą na wspomnienie tego smaku. Lata.

Pakujemy się z roku na rok coraz sprawniej. Wiemy, co na wyjeździe na kajaki jest niezbędne a co jest dodatkiem do udanej zabawy. Niezbędne są śpiwory, karimaty i namiot. Przydają się paletki do badmintona. Niezbędna jest też odpowiednia odzież, coś na komary i zaplecze kulinarne. Nad ogniskiem już w piątek wieczorem na patyki wrzucamy kiełbasę. Na talerzach w tym czasie lądują kolejno: musztarda, ketchup i wspomnienia z dzieciństwa. Wspomnienia ognisk smakują nalepiej. W blasku księżyca, wpatrując się w ogień, człowieka ogarnia to pragnienie zatrzymania czasu. A gdy jeszcze ktoś szarpie na gitarze, i wesołe i nastrojowe melodie, człowiek nie pragnie a wręcz żąda zatrzymania tych chwil w miejscu. Obok mnie, z tymi samymi pragnieniami i przyjaciele i pozostali uczestnicy spływu. Ci pierwsi usatysfakcjonowani, bo w tym roku szybciej od nas rozbili swój namiot. Mamy podejrzenia, że nam schowali śledzia ? Ale fakt faktem, wygrali kilogram ziemniaków, które czasami niewiedzieć czemu wrzucone do ogniska przepadają. To jest dopiero sztuka kulinarna – upiec ziemniaki tak, by były miękkie. A jednocześnie by zdążyć je wyciągnąć z rozżarzonego „piekarnika” zanim znikną.

O świcie dobry humor nie znika. Budzimy się, bo ktoś puka w nasz dach sypialni. Nikt inny jak zwycięzcy dnia poprzedniego w rundzie kto pierwszy rozbije namiot. Wstali kwadrans wcześniej i boso przyszli z propozycją porannej kąpieli w rzece. Nie wiem czy mieli na sobie dresy czy już stroje kąpielowe ale chwilę później wszyscy biegliśmy półnago do wody przez pole namiotowe. Woda była ciepła, przejrzysta, orzeźwiająca. Gdy szukałam wzrokiem swojego ręcznika rozbawiła mnie grupka ludzi biegnących w naszą stronę. Biegli na przełaj przez pole biwakowe, podnosząc wysoko kolana, by o żadne sznurki namiotów nie zawadzić. Pan o wzroście metr osiemdziesiąt który przewodził tej grupce rozbawił mnie do łez. Gdy dobiegli w podskokach, każdy swoim indywidualnym stylem, wymieniliśmy kilka zdań na temat minionej imprezy przy ognisku i ruszyliśmy do naszych „domów” po śniadanie. Czajniki już z oddali gwizdały, dopominając się naszych kubków. Po posiłku krótkie szkolenie kajakowe, jak wiosłować bezpiecznie. To było nasze czwarte tego typu szkolenie. Jesteśmy już uzależnieni od kajakarstwa. Zawsze słuchamy z uwagą tych szkoleń, bo zawsze instruktorzy mówią dynamicznie jak wygląda rzeka przed nami i czego można się spodziewać danego dnia na konkretnym odcinku. Nie uprzedzają tylko, jak z punktu widzenia kajakarza rzeka wygląda bajecznie. Być może, przyzwyczaili się do rajskich krajobrazów. Być może, wychodzą z założenia że wszyscy wiedzą jak świętokrzyskie rzeki są urokliwe. Pamiętam nasz pierwszy spływ – byłam zdumiona każdą ważką, każdym bocianem, każdą kaczką, A najbardziej byłam zdumiona, że tak szybko dobiliśmy do mety w niedzielę. To co piękne szybko się kończy, ale umówmy się,40 kmto40 km, a ja miałam na mecie wrażenie że dopiero co wsiadłam za wiosła. I tak jest co roku. I coraz bardziej kusząca staje się dla mnie oferta firmy z Jędrzejowa tygodniowych spływów kajakowych. Pewnego lata, na pewno, sprawdzę tą opcję. Ale dziś, u progu minionych wakacji intensywnie zachęcam i jednocześnie sama tęsknie do sezonu 2013 z weekendami poza miastem, na łonie natury.

 

Na jesienno zimowe dni zapas owocowych herbat, miodu i dziesiątek zdjęć ze spływów jest niezastąpiony. Gdy brakuje dawki słońca tej z nad brzegu rzeki, wspomnienia i fotografie ludzi w kamizelkach asekuracyjnych przy kajakach i przy namiotach poprawiają świetnie humor. Ludzi, którzy z różnych zakątków polski jednoczą się na ten jeden weekend z pomocą firmy kajakiem.pl by przeżyć wspólnie przygodę na rzece. Bez względu na to czy mają nie wiele latek i w kajaku rodzice za nich wiosłują, czy są na emeryturze i sami wiosłują tak żwawo, że reszta uczestników ma jedno niepodzielne zdanie „kondycja na medal”. Złoty medal. Życzę każdemu odskoku od bezruchu i takich weekendów, które wpływają pozytywnie na nasze zdrowie i kondycje fizyczną.

Pozdrawiam całą załogę ze spływu Białą Nidą 6-8 lipca, instruktorów którzy wzorowo nas integrowali i dzielili się swoją wiedzą na temat szeroko pojętego życia outdoor. Wskazówki, że namiot lepiej kupić zielony niż żółty by owady do nas nie zlatywały stadami z pewnością wykorzystamy.

Ahoj ukochane świętokrzyskie!

Agata, lat 29, sprzedawca

konkurs „RELACJA ZE SPŁYWU KAJAKOWEGO 2012″